Przeczytaj

Bóg mówi także dzisiaj – świadectwo łaski za wstawiennictwem św. Józefa

Bóg mówi także dzisiaj – świadectwo łaski za wstawiennictwem św. Józefa

Jestem informatykiem, pasjonatem tworzenia stron internetowych. Przez długi czas nie pracowałem w zawodzie, a jedynie na boku wykonywałem drobne projekty, głównie hobbystycznie. 

Dokładnie rok temu podjąłem trudną decyzję o rezygnacji z pracy w rodzinnej firmie związanej z branżą budowlaną. Choć sama praca nie była ciężka, to ciągle miałem to poczucie że nie rozwijam się, zmuszam się do pracy głównie ze względu na konieczność opłacania rachunków i chęci szybkiego dokończenia budowy, którą zacząłem.

Od zakończenia edukacji, kilkakrotnie otwierałem firmę związaną z reklamą i mediami, ponieważ było to coś, w czym czułem się jak ryba w wodzie. Niestety, żadna z tych firm nie przekroczyła dochodu pozwalającego na podstawowe utrzymanie, więc co jakiś czas wracałem do firmy rodzinnej lub na krótko podejmowałem inne prace etatowe. 

Decyzja o rezygnacji z tej pracy tym razem nie pociągała za sobą myśli o kolejnej firmie. Byłem zrezygnowany. Zauważyłem to błędne koło. Wiedziałem tylko tyle, że chcę pełnić wolę Bożą, a jeśli tak się stanie, to wypełniając to, czego chce ode mnie Bóg, nie będę się męczył w pracy. Miałem nadzieję, że uda mi się znaleźć pracę związaną z ewangelizacją. Złożyłem kilka podań i miałem jedną obiecującą rozmowę, ale nic więcej z tego nie wyniknęło. Nie wiedziałem co mam robić. Byłem zrozpaczony i zrezygnowany do tego stopnia, że rozchorowałem się na życzenie i dwa tygodnie spędziłem w łóżku. 

W końcu zdecydowałem, że zrobię sobie wakacje, których dawno nie miałem, a od września podejmę jakąkolwiek pracę. Nie dysponowałem dużymi oszczędnościami, więc byłem zmuszony wstrzymać wszelkie prace przy domu i żyć skromnie. 

Postanowiłem zawierzyć moją nową pracę św. Józefowi. Ponieważ od kilku lat należę do wspólnoty przy Sanktuarium św. Józefa, często modliłem się wprost błagając i ponawiając zawierzenie przed ołtarzem. Często powtarzałem to jedno zdanie z litanii do św. Józefa – Wzorze pracujących, módl się za nami!

18 czerwca 2025, na spotkaniu Alpha w domu rekolekcyjnym Karmelitów Bosych, słuchaliśmy wykładu i uczyliśmy się posługi modlitwą wstawienniczą. Zostaliśmy podzieleni na trzyosobowe grupki, w których każdy mógł pomodlić się za inną osobę oraz samemu przyjąć modlitwę. Gdy przyszła pora na mnie, poprosiłem o modlitwę w sprawie znalezienia dobrej pracy. Chwilę później usłyszałem od wstawiennika te słowa:

„Miej oczy i uszy szeroko otwarte.
Na pewno bez wahania się zdecydujesz.
Dostaniesz pracę, której się nie spodziewasz – ale pozytywnie”.

Po usłyszeniu tych słów ogarnął mnie pokój i wielka radość, dałem im wiarę i uchwyciłem się ich.

Mijały tygodnie, a ja wciąż nie otrzymywałem żadnych odpowiedzi, mimo że złożyłem wiele aplikacji. Im bardziej nachodziły mnie wątpliwości, tym mocniej powtarzałem “Boże, obiecałeś mi tą pracę. Wierzę, że mnie nie zostawisz”. 

Na początku sierpnia planowałem z kolegą wyjazd w Bieszczady i wędrówkę Głównym Szlakiem Beskidzkim. Wszystko było już przygotowane, plecaki spakowane. Tuż przed wyjazdem kolega zachorował i zaproponował przełożenie wyprawy na wrzesień. Miałem wtedy silne przeczucie, że nie mogę tego zrobić bo od września zacznę pracę.

Zdecydowałem, że pojadę sam. Nie przeszedłem GSB, ale wędrowałem po górach, odpoczywałem i rozmawiałem z Bogiem o Jego planie dla mnie. 

Po powrocie do domu odbyłem jedną rozmowę o pracę związaną z tworzeniem stron internetowych, ale od początku czułem, że nie jest to praca dla mnie, a właściwie, że nie sprostałbym jej wymaganiom. W trakcie rozmowy wyszło, że mam spore braki w wiedzy i doświadczeniu potrzebnym na tym stanowisku, czego zresztą nie ukrywałem.

28 sierpnia otrzymałem telefon od mojego przyszłego szefa z tej firmy z pytaniem, czy mogę podjąć pracę od 1 września, czyli już po weekendzie. 

Byłem zaskoczony. Natychmiast się zdecydowałem i już pierwszego dnia uznałem pewną sytuację jako potwierdzenie, że jest to łaska Boża. Podczas naszej pierwszej rozmowy zwróciłem się do szefa per „pan”. Wtedy odpowiedział, że nie będziemy sobie tutaj „panować”, ponieważ mamy jednego Pana – po czym wskazał na krzyż. 

Od tamtego czasu, z wielką pomocą i łaską Bożą, staram się jak najlepiej wykonywać swoją pracę w tej firmie. Nigdy dotąd nie pracowałem na etacie tak długo jak obecnie, a co więcej, nie towarzyszy mi już myśl, by wszystko porzucić i założyć własną firmę. Staram się codziennie dziękować Bogu i św. Józefowi za tą pracę. 

Chociaż prosiłem już kilka razy o modlitwę wstawienniczą, to był pierwszy raz, kiedy usłyszałem słowo poznania a teraz zaświadczam, że wypełniło się wszystko tak, jak zostało powiedziane. 

Nie musisz być pisarzem ani teologiem. Wystarczy szczerość i otwarte serce. Twoja historia może być światłem dla kogoś, kto dziś szuka nadziei.

Świadectwa wiary

Przeczytaj także

Jula 30 MAJ 2026 2 min

Jezus przywrócił mi wzrok serca

Chciałabym się podzielić swoim świadectwem o tym jak bardzo w ostatnim czasie Bóg dotknął mojego serca i zrozumiałam, że nie ma rzeczy, których ja…

Ewa 30 MAJ 2026 1 min

Wymodlony cud macierzyństwa

Szczęść Boże, chciałabym się podzielić świadectwem wiary, a właściwie cudu Bożego, który dokonał się w moim życiu. Bardzo pragnęłam dziecka, po ślubie nie czułam…

Julia 22 MAJ 2026 3 min

Jezus wyprowadził mnie ku wolności

Chciałbym dzisiaj się podzielić moim świadectwem dzięki, któremu przybliżyłam się do Boga i pogłębiłam swoją wiarę. Mam na imię Julia. Kiedy chodziłam do klasy…